BLOGas.lt
Sukurk savo BLOGą Kitas atsitiktinis BLOGas

W dniach 23-24 października u sióstr Jezusa Miłosiernego odbyły się rekolekcje dla dziewcząt pt. „Oto oblubieniec. Oto nadchodzi…”(Pnp 2, 8). Był to czas szczególny i długo przez nas oczekiwany. Pomysł takich rekolekcji krążył już wśród nas od dawna. Wprawdzie liczyłam na trochę więcej uczestniczek, ale okazało się, że Jezus wybrał osoby a nie liczbę. Rekolekcje przeżywaliśmy w prawie domowych warunkach u sióstr Jezusa Miłosiernego, które opiekowały się nami z całego serca i dobrze karmiły. Miałyśmy dwie konferencje, pierwszą prowadziła psycholog Ania, z którą razem szukałyśmy odpowiedzi na pytanie kim jest kobieta i jaki ma cel, a drugą konferencję przeprowadziła s. Maja ZSJM. Opowiedziała nam o miłości i o stosunku do Jezusa jako Oblubieńca. Centrum tych rekolekcji była Eucharystia, a także całonocna Adoracja w kaplicy. Każda uczestniczka miała godzinę (albo dwie) Adoracji w nocy, sam na sam z Jezusem. Można to nazwać randką z Jezusem.

Najbardziej przeżyłam czas spotkania z Jezusem, czekałam na tę godzinę bycia tylko z Nim. Odkryłam jeszcze bardziej, że tylko Jezus może zapełnić we mnie pragnienie bycia kochaną, tylko dzięki Jego spojrzeniu mogę wzrastać jako kobieta, realizować siebie opierając się na niezawodnej miłości mego Oblubieńca – Jezusa. Nie potrzeba być zakonnicą, aby doświadczyć intymnej relacji z Jezusem. On zna me serca najlepiej, żaden człowiek nie zna mnie tak dobrze jak Jezus. I tylko On wie jak do mnie przemówić nie raniąc, On jedyny wie czego potrzebuję i jak mi to dać. Która kobieta może odmówić, gdy słyszy słowa: „Oczarowałaś me serce, siostro ma, oblubienico, oczarowałaś me serce jednym spojrzeniem twych oczu, jednym paciorkiem twych naszyjników. Jak piękna jest miłość twoja, siostro ma, oblubienico, o ileż słodsza jest miłość twoja od wina, a zapach olejków twych nad wszystkie balsamy”(Pnp 4, 9-10)?

Myślę, że czasami kobieta, dziewczyna może spróbować spojrzeć na Jezusa nie tylko jako na przyjaciela, ale jak na oblubieńca, na kochanego, który chce dać ci szczęście, którego nigdy nie spotkasz u żadnego człowieka, bo nikt nie zna twej głębi tak jak On.

Eliza

Rodyk draugams

Tegoroczny lipiec miał dla mnie ogromne znaczenie – przeżywałem swój III stopień Oazy, który miał miejsce w Rzymie, stolicy Kościoła świętego na ziemi.

Mieliśmy wspaniałych duszpasterzy – byli nimi: ks. Ireneusz z niemieckiej „Drogocennej perły” oraz Jula, która była księdza prawą ręką, oraz animatorzy, z których większość ma długoletnie staże swej posługi w Oazie.

Tegoroczne rzymskie rekolekcje były nadzwyczajnie międzynarodowe – uczestnicy przyjechali z Litwy, Słowacji, Czech, Białorusi oraz oczywiście z Polski. Chociaż byliśmy z tak wielu krajów, o dziwo, nie mieliśmy problemu w porozumiewaniu się.

Mieszkaliśmy, a raczej sypialiśmy (bo większość dnia spędzaliśmy poza obozem) w ogródku braci zakonnych, gdzie mieliśmy rozstawione namioty, ale niektórzy sypiali również pod otwartym niebem w cieniu ogromnych sosen.

W czasie swych rekolekcji odwiedziliśmy najpiękniejsze zakątki i zabytki Rzymu oraz jego okolic. Byliśmy przy rezydencji letniej papieża, w bazylice św. Pawła na Watykanie, na miejsce ścięcia św. Piotra, w Koloseum, oraz w wielu innych ciekawych i przepięknych miejscach, który nie da się opisać – to po prostu trzeba zobaczyć na własne oczy, oczywiście nie ominęliśmy również audiencji papieskiej.

Każdy dzień zaczynaliśmy od wczesnej pobudki zaraz po 7 i porannej jutrzni – zaraz potem mieliśmy adorację, po czym śniadanie. Następnie szkoła śpiewu oraz katecheza – spotkanie w grupach i szliśmy na miasto, by podziwiać piękno Rzymu a zarazem pomodlić się w świętych miejscach podczas mszy. Po mszy szliśmy na spotkanie z miejscowymi wspólnotami – organizacjami katolickimi, wspólnotami świeckimi, oraz zakonami. Wieczorem wracaliśmy pełni wrażeń ale zarazem i głodni – mama Juli z Białorusi opiekowała się nami w kuchni, po czym były nieszpory i spanie wśród nocnego koncertu cykad.

Niestety czas mijał szybko i nastał czas rozstania – wracaliśmy do swych domów, wspólnot i prac z nadzieją, że kiedyś jeszcze się spotkamy wszyscy razem, jak nie tutaj na ziemi, to w domu naszego Ojca na niebiosach.
Większość wracała do domu samolotami, lecz znalazło się i takich, co jechali bardziej wyszukanym sposobem – niezawodnym autostopem. Ja, Tomas i Eliza wracaliśmy w taki to sposób do Litwy z Rzymu – mnie to zajęło 3 dni, no a Tomasowi z Elizą 4, lecz po drodze odwiedzili jeszcze znajomych w Warszawie, no ale o tym innym razem. :)

Adam

Rodyk draugams

2010-06-16Baidarių žygis

Ankstyvas rytas… Tikslaus laiko nežinau, bet suprantu, kad dar gerokai prieš šešias, nes mano laikrodis dar neskambėjo. Nėra prasmės gulėti, nes būsimos kelionės nuotaika bei laukimas neleidžia sudėti bluosto. Visgi guliu iki numatytos akimirkos, apie kurią man pranešą šauklys žadintuvas.

Susitikimo vietos ir laiko pakeisti nebegalima – septinta ryte prie autobusų stoties. Kaip visada nespėju. Pykstu ant savęs, kad vėl verčiu visus laukti. Į mašinų stovėjimo aikštelę įlekiu pavėlavęs lygiai aštuonias minutes. Nustembu. Prieš mano akis iškyla dailus Elizos siluetas, tačiau mano žavėjimąsi sutrikdo nuostaba ir iš jos kylantis klausimas: „Kur visi kiti?“ Iš aštuonių keliautojų nepavėlavo vienintelė Eliza.

Tokia nuotaika bei nusiteikimas keliauti išliko visą dieną, tad trasos starto vietą pasiekėme pirmą valandą po pietų. Aritmetika paprasta – kelionė, kurios atstumas iki starto vietos apie šimtas kilometrų truko šešias valandas. Olimpietiškas greitis, turint omeny, jog, kaip pasakė vairuotojas Andrius, automobilį du metrus stūmėm ir vieną važiavom. Taigi patyrę tiek nuotykių, kad net Jamesas Cookas butu pavydėjęs, pradėjome kelionę draugiška Lakajos upe. Ši trasa – pradedančiojo keliautojo svajonė, saldus sapnas, švelni idilė, bet tuo pačiu nuožmi kova bei pasiutęs nuotykis.

Plaukimą pradėjome septyniese, nes paskutinę akimirką, visai prieš išvažiavimą, iš kelionės pasitraukė dar vienas keliautojas. Ne bėda, nes jau mūsų senoliai suprato ir savo atžaloms perdavė, jog svarbiausia ne kiekybė, o kokybė ir, iš tiesų, išliko tik aukščiausios „prabos“ ir didžiausios pagarbos, nuotykiu tarsi deguonies ištroškę, keliautojai. Pasiskirstę porom – aš su Eliza, Ignas vadinamas Algirdu su Andželika, Andrius su Editėle ir Jarekas su savimi, nes jam pritrūko poros – pradėjome plaukimą.

Stebiu ir išgyvenu nuostabų bendradarbiavimą ir savitarpio pagalbą, primenančią pirmąsias krikščionių bendruomenes - tikrą brolystę. Tokia bendrystė – regimas Dievo meilės ženklas bei simbolis to, jog esame vieno Tėvo vaikai bei sudarome vieną kūną Kristuje Jėzuje. Jeigu kentė vienas narys, niekas nelikdavo abejingas bei dalelę to skausmo prisiimdavo sau, jeigu džiaugėsi vienas narys, džiaugsmu taip pat pražysdavo visa bendruomenė. Sakoma, kad norint pažinti draugą reikia su juo kur nors iškeliauti bei išgyventi kritines gyvenimo situacijas. Sunku įsivaizduoti, kas galėtų būti tinkamesnio už žygį baidarėmis, tiems žmonėms, kurie plaukia pirmą kartą, o maršrutas skirtas prityrusiam keliautojui, o tu lieki vienas su savo kelionės partneriu.

Jau pačioje kelionės pradžioje Editos ir Andriaus ekipažas apvirto ir turėjo proga patirtį ankstyvojo pavasario maudynių teikiamus malonumus. Gaila… Jie neįvertino šios galimybės ir kaip įmanoma greičiau apleido upę bei susikūrė laužą, apvirtimo pasekmėm pašalinti, taip suteikdami ir mums galimybe įsikurti bei stovyklauti, pailsinant nuvargusias rankas. Taip baigėsi pirmoji diena.

Išaušo rytas - antroji diena. Bendruomenėje dilema dėl miglotos ateities perspektyvos. Per pirmą dieną sugebėjome įveikti tik vieną penktąją maršruto dalį. Norėtųsi plaukti toliau, bet galutinio taško, kur stovi automobilis, nepasieksime. Grįžti atgal, plaukiant prieš srovę, taip pat ne pati saldžiausia alternatyva. Dilemą išsprendžia Andriaus pasiaukojimas bei pasiryžimas pėsčiom grįžti atgal paimti mašiną, leidžiant likusiai grupės daliai ramiai plaukti pasroviui.

Po pusantros valandos plaukimo pradėjome ruoštis grįžimui į gimtąjį Vilnių. Šis procesas užtruko apie aštuonias valandas, o į namus įžengiau tik pirmadienio naktį.

Šlovė Viešpačiui!

Tomas

Rodyk draugams

Rozważając ostatnie ważne dla Oazy Litewskiej wydarzenie, przyjazd Moderatora Generalnego, przychodzi mi na myśl taki fragment z Pisma Świętego:

„Na samym początku składam dzięki Bogu mojemu przez Jezusa Chrystusa za was wszystkich; (…) Bóg bowiem, któremu służę w [głębi] mego ducha, głosząc Ewangelię Jego Syna, jest mi świadkiem, jak nieustannie was wspominam, prosząc we wszystkich modlitwach moich, by kiedyś wreszcie za wolą Bożą nadarzyła mi się dogodna sposobność przybycia do was. Gorąco bowiem pragnę was zobaczyć, aby wam użyczyć nieco daru duchowego dla waszego umocnienia, to jest abyśmy się u was nawzajem pokrzepili wspólną wiarą - waszą i moją”. (Rz 1, 8-12)

Właśnie ten fragment z listu św. Pawła mówi mi o postawie Moderatora Generalnego ks. Adama Wodarczyka. Dziękuję Bogu za to, że Apostołowi Pawłowi dzisiejszych czasów „nadarzyła się dogodna sposobność przybycia do nas” i „użyczyć nieco daru duchowego dla naszego umocnienia, to jest abyśmy się nawzajem pokrzepili wspólną wiarą - waszą i moją”. I naprawdę tak było. Przyjazd Moderatora Generalnego był dla nas wielkim pokrzepieniem, wyrazem troski o nas. Postawa służby ks. Adama jest świadectwem miłości Jezusa, w której wszyscy jesteśmy zanurzeni. Poczuliśmy się jak pierwsze wspólnoty chrześcijan, kiedy Apostołowie przybywali do wiernych, aby razem się modlić, pouczać, wspierać i cieszyć się z wiary w Jedynego Zbawiciela.

Ks. Adam przyjechał do nas z od dawna nam znanymi osobami często bywającymi na Litwie – ks.Szymonem Klimaszewskim i ks. Aleksandrem Suchockim. Ich obecność jeszcze bardziej stworzyła rodzinną atmosferę. To wydarzenie było dla nas wyjątkowym i historycznym. Po raz pierwszy witaliśmy u siebie tak zacnego gościa. Ufam Panu, że nie ostatni raz.

Przebieg spotkania miał ewangeliczną formę: wspólna Eucharystia, modlitwa, posiłek, a wszystko to we wspólnocie, z radością i prostotą serca. Ks. Adam zapoznał się z wszystkimi obecnymi, wygłosił słowo i zachęcał nas abyśmy nie tracili ducha i nadziei, na to, że Oaza na Litwie wzrośnie, obiecał nam w tej intencji swoja modlitwę. Najbardziej zaskoczyła mnie prostota serca i postawa służby naszego Moderatora Generalnego. Byłam bardzo wzruszona tym wydarzeniem i bałam się, że coś pójdzie nie tak, ale już po modlitwie zobaczyłam, że tak naprawdę nie mam się czego obawiać. Tak jak św. Paweł podróżujący od wspólnoty do wspólnoty, ks. Adam tylko cieszył się i dziękował Bogu za nas i z nami. Nasze spotkanie zakończyliśmy wspólną modlitwą i błogosławieństwem Moderatora. Ogromnie się cieszę, że mogliśmy poczuć się prawdziwą wspólnotą zebraną w imię Jezusa, tak jak to było 2000 lat temu.

Chwała Panu!

Eliza

Rodyk draugams

XVI Parresia w tym roku tradycyjnie odbyła się w Częstochowie w dniach 25-26 lutego. Na to spotkanie czekałam bardziej niż na Kongregację Odpowiedzialnych Ruchu. Już 3 rok przybywam na Parresię i jest to dla mnie czas błogosławiony, kiedy mogę spotkać takich samych ludzi, kochających Ruch jak ja. Ruch za granicą rozwija się już kilkanaście, a nawet kilkadziesiat lat i widzieć swych braci w wierze z różnych krajów jest wielkim bogactwem i przejawem troski Boga. Wcześniej będąc w Ruchu czułam się trochę samotna, trochę opuszczona. Widziałam, że Oaza na Litwie rozwija się inaczej niż w Polsce i myślałam, że to niedostatek. Ale gdy poznałam ludzi z innych krajów, którzy przeżywają podobne problemy jak my na Litwie, to zrozumiałam, że to jest dobra droga, że trzeba dużo czasu i wsparcia ludzi z Ruch zza granicy, aby Oaza wyrosła na mocną wspólnotę w moim kraju.

Cieszy mnie też to, że każdego roku wzrasta liczba uczestników Parresii. W tym roku byli odpowiedzialni z Ukrainy, Białorusi, Litwy, Niemiec, Austri, Słowacji, Czech, Polski, osoby z Diakoni Misyjnej. Więcej niż 20 uczestników. Osoby, ktore nie mogły przyjechać do nas wysłały nam Listy Jedności z Grecji i Kenii, gdzie też już się tworzą Oazy. Wspaniałe doświadczenie jedności, śpiewy w różnych językach, kazania po słowacku. Te przeżycia dają mi doświadczenie, że Ruch po malutku staję międzynarodowy. I to jest dla mnie znak czasu, na który muszę odpowiedzieć.

Dziękuję Bogu za to, że wzmacnia mnie poprzez innych ludzi, których język czasami rozumiem z trudem. Duch Boży nas łączy, tworzy jedno i tak jak apostołowie po zesłaniu Ducha Świętego w cudowny sposób rozumiemy się wzajemnie. Wołanie: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi!” jest moją codzienna modlitwą nie tylko za mój kraj, ale także za każdy kraj, gdzie Bóg chce założyć i gdzie już założył Oazę.

Chwała Panu!

Eliza

Rodyk draugams

2010-01-15Sylwester w Oazie

Jak już pewnie wiecie (Ci wtajemniczeni) albo jeszcze nie, w tym roku Sylwestra spędzaliśmy w licznym gronie wraz z gośćmi z Polski.

Po kilku dniach wyczerpującego, lecz przyjemnego zwiedzania Wilna i jego okolic na zabawę sylwestrową pojechaliśmy do pobliskiego Landwarowa.

A oto krótka historia tego co wspólnie przeżyliśmy:

29 grudnia spotkaliśmy naszych gości, którzy przyjechali pociągiem z Warszawy – ogółem było ich 8. Po  ciepłym przywitaniu się (w końcu nie widzieliśmy się z niektórymi równo rok, a z innymi wcale), każdy udał się do rodziny, która go przyjęła.

Następny dzień  zaczęliśmy od zwiedzania Trok – ja z chłopakami (Hubert, Kuba i Alan) byliśmy w Wilnie wcześniej, po drodze jeszcze na chwilę wstąpiliśmy do Sióstr Jezusa Miłosiernego, gdzie spotkaliśmy Weronikę wraz z Darią (oazowiczki z Polski czasowo przebywające uczące się w Kłajpedzie). Tam odśnieżyliśmy podwórko dla sióstr (co prawda prawie pod przymusem :D ) no i po spotkaniu z resztą grupy pojechaliśmy do Trok.

Zamek zimą na wyspie robi wrażenie – przypomina zaśnieżoną twierdzę, która żyje pamięcią o starych czasach, gdyż tu kiedyś wrzała walka o życie i śmierć. Teraz zamek jest zamieniony na muzeum, w którym jest pełno starych monet, broni, porcelany oraz wyrobów ze skóry.

Na zamku dołączyło się do nas jeszcze 12 osób, które przyjechały na Litwę samochodem.

Po zwiedzaniu zamku udaliśmy się do kawiarni w której wypróbowaliśmy danie Karaimów, których mieszka sporo w Trokach – kibiny.

Tego dnia mieliśmy jeszcze krótki spacer po wieczorowej starówce, która zupełnie inaczej wygląda w oświetleniu, niż w dzień.

31 grudnia – cały ten dzień poświęciliśmy na zwiedzania Wilna, co prawda i tyle czasu nie wystarczyło, aby zobaczyć całe jego piękno. Na liście zaliczonych obiektów były podziemia katedry, (gdzie jest pochowana Barbara Radziwiłłówna i wiele innych znanych osób), Kościół pod wezwaniem Piotra i Pawła (na liście UNESCO), cmentarz na Rossie (grób matki Piłsudskiego i jego serce), oraz wiele innych pereł wileńskiej starówki.

O 21 godzinie wszyscy razem spotkaliśmy się w domu parafialnym w Landwarowie – jak i należy, spotkanie zaczęliśmy od modlitwy, po czym była lekcja śpiewu po litewsku i msza, która trwała do północy. Na podwórku spoglądając na fajerwerki życzyliśmy sobie udanego Nowego Roku i wszelkich Łask Bożych w tym 2010 roku.

No a później była  zabawa – kolacja, przedstawienie w grupach i dyskoteka do 4:30 nad ranem.

Tak oto spotkaliśmy ten oto 2010 rok w naszej Oazie wileńskiej. Mam nadzieję, że przysłowie „jak się spotyka Nowy Rok, taki będzie cały rok” tym razem się spełni, i w tym roku nie będzie brakowało ani też czasu na modlitwę, ani też chwil do zabawy.

Chciałbym szczególnie podziękować ks. Pawłowi, który czuwał nad nami tego wieczoru, siostrze Mirosławie, która załatwiła nam pomieszczenie w Landwarowie, dziewczynom, które  upiększyły sale i przygotowały jedzenie na ten wieczór, Elizie i Tomasowi,którzy byli odpowiedzialni za plan Nowego Roku, oraz wszystkim, którzy brali w tym udział, doceniając ich pracę .

Życzę Wam wszystkim szczęśliwego 2010 roku ,

Z Bogiem,

Adam

P.S. zdjęcia i te rowniez. :)

Rodyk draugams

28 grudnia w wileńskim kościele Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny na Zwierzyńcu mieliśmy Oazowe dzielenie się opłatkiem. Gościliśmy również Alesię, której już dawno nie widzieliśmy i która miała dużo do opowiedzenia o swoim pobycie w centrum Oazowym w Carlsbergu. Również gorąco zapraszała nas na rekolekcje oazowe 3 stopnia do Rzymu.

Podczas łamania się opłatkiem życzyliśmy sobie nawzajem wszystkiego, co uważaliśmy za niezbędne w 2010 roku – a mianowicie dużo łask Bożych, zauważeniu i docenieniu tego wszystkiego co mamy, wytrwałości na drodze powołania chrześcijańskiego, no i również dużo radości i szczęścia na co dzień.

Po łamaniu się opłatkiem i życzeniach śpiewaliśmy kolędy, graliśmy Oazowe gry no i przy stole dzieliliśmy się swymi planami na przyszły rok.

Trzeba zauważyć, że było nas na spotkaniu naprawdę dużo – w tym roku formacyjnym przybyło do nas sporo nowych osób: Polaków i Litwinów.

Po oficjalnej części wieczoru część z nas jeszcze udała się na lodowisko, gdzie spędziliśmy kilka wspaniałych godzin razem trenując jazdę na łyżwach, a później grę w berka (również na łyżwach).

Pełni wrażeń po wspaniale spędzonym wieczorze wróciliśmy do domu dopiero po północy , że wszystkie życzenia wypowiedziane tego wieczoru się spełnią w 2010 roku!

Zdjęcia.

Z Bogiem,

Adam

Rodyk draugams

Kaip pavadinimas išduoda, Andrinių šventimas Oazėje tampa tradicija, nes šią nuostabią vardo dieną bendruomenė švenčia jau antrus metus iš eilės. Du tūkstančiai aštuntų metų Andrinių šventė taip pat yra aprašyta Judėjimo Šviesa-Gyvenimas, liaudiškai vadinamo „Oaze“, bloge.
Šiais metais savo svetingumą parodė ir savo namų duris atvėrė Ulevič šeimyna, o konkrečiau Anna ir Aleksandras. Jų svetingumas tiesiog neaprašomas. Jie ne tik įleido mus į savo namus, bet ir nukrovė stalą skaniausiomis gėrybėmis, taip pademonstruodami atvirą širdį bei krikščionišką meilę. Jų svetingumą ir dosnumą pranoko tik šeimininkų rūpestis svečiais. Tą vakarą jie stengėsi, kad kiekvienas rastų sau vietą bei neliktų nusivylęs, nuliūdęs ar apleistas. Galiu drąsiai pasakyti, jog taip ir buvo – kiekvienas atrado sau vieta: kas valgydamas prie stalo, kas šokdamas lauke, kas ramiai besišnekučiuodamas. Nebuvo nieko, ko brangieji Anna ir Aleksandras neleido svečiams daryti. Faktas, jog paskutinieji svečiai išsiskirstė tik paryčiais puikiai pailiustruoja šį mano pasakojimą.
Be mus priėmusių šeimininkų svetingumo, neišdildomą įspūdį man paliko česnakinės salotos, kuriuos tą vakarą pasitarnavo ne tik kaip gardus valgis, bet ir kaip apsauga nuo tuo laiku siautėjusio ir žmones gąsdinusio kiaulių gripo. Žinoma juokauju, tačiau salotos tikrai buvo puikios.
Be valgių, šokių ir kalbėjimo, brangieji svečiai taip pat dalyvavo ir vakaro programoje, kurios metu žmonės atliko įvairias užduotis bei žaidė žaidimus. Vieną iš man labiausiai patikusių užduočių (dėkui Andželikai, kuri ją sugalvojo) buvo komplimentų sakymas merginoms. Liežuvėlį pamankštinti svaiginant dailiosios lyties atstoves, saldžiais žodeliais teko namų šeimininkui, kuris puikiai susitvarkė su šia užduotimi. O kad jūs būtumėt matę, kaip vienos merginos nurausdavo lyg erškėtrožių žiedai, o kitos tuo tarpu, nekantraudamos, laukdavo akimirkos, kai jų ausis pasieks švelnūs, meilus, bet tuo pačiu begalo taiklūs Aleksandro žodžiai.
Dėkoju Viešpačiui už nuostabią ir kuriančią bendrystę, kurią galėjome išgyventi tą vakarą. O Annai ir Aleksandrui bei visiems kitiems Oazės nariams norėčiau palinkėti, kuo dažniau organizuoti tokius, bendruomenę „cementuojančius“, renginius.
Ir aš ten buvau alų, midų gėriau, per barzdą varvėjo, burnoje neturėjau.
Šlovė Viešpačiui,
Tomas.

Rodyk draugams

2009-12-16Dzień wspólnoty

6 grudnia nasza wileńska oaza przeżyła dzień wspólnoty pod tytułem „Głosić ewangelię nadziei”. W programie jak zwykle było trochę śpiewu i modlitwy. Wysłuchaliśmy konferencji o potrzebie nowej ewangelizacji dziś w Europie. Następnie spotkaliśmy się na dyskusji w grupach, po namiocie spotkania uczestniczyliśmy we mszy św.
Po niej zebraliśmy się na „agape”. Cieszymy się, że pierwszy raz w dniu wspólnoty brali udział nowi członkowie naszej wspólnoty, którzy dołączyli do nas po jesiennych rekolekcjach. W czasie agape omawialiśmy plany naszych najbliższych spotkań: wigilijnego i noworocznego. To drugie planujemy w Landwarowie. Zaprosiliśmy na nie także naszych przyjaciół z oazy z Polski. Chwała Panu za to, że mogliśmy w swoim skromnym gronie spędzić ten dzień wspólnoty.

Rodyk draugams

… sport jest przede wszystkim darem Bożym” (2000).

Jan Paweł II o sporcie

W ubiegłą niedzielę, 15 listopada w Rudomińskim gimnazjum imienia F. Ruszczyca odbył się turniej koszykówki dla młodzieży z całego rejonu wileńskiego jak i z samego Wilna.

Uczestniczyło 8 drużyn – z Solenik(„Pienas-1”), Skojdziszek(„Skaidiškės“, „SKD“) Pogirów („Pogiry“), oraz 4 drużyny z Wilna(„UWB“, „Viršuliškės“, „Oaza“, „Saulės smūgis“). W ciągu całego dnia na parkiecie sali sportowej trwała walka o tytuł najlepszej drużyny – emocji nie brakowały w żadnym z meczów.

W pierwszym etapie drużyny były podzielone na dwie grupy po 4 – każda drużyna musiała rozegrać po 3 mecze z innymi drużynami swej grupy.

Drużyna „Oaza” zawsze walczyła do końca i podzieliła się 5 – 6 miejscem z drużyną „SKD”. Oazę reprezentowali: Tomas, Rimas, Wadim, Pijus, Jarek, Czes.

W grze o 3 miejsce spotkały się drużyny „Pogiry” i „Viršuliškės“. Walka trwała do ostatniej sekundy i tylko przewagą na 2 punkty 3 miejsce zdobyła ekipa „Viršuliškės“. Zaraz po meczu o trzecie miejsce odbył się finał pomiędzy drużynami „Skaidiškės” i „UWB“. Tak jak i w meczu o 3 miejsce, tak i tu zwycięzca stał się znany dopiero po ostatnim gwizdku sędziego – 3 punktami zwyciężyła drużyna „Skaidiškės”.

Drużyny były wyróżnione pucharami i dyplomami, które na turniej przygotował samorząd rejonu wileńskiego.

Chciałbym również podziękować naszym wspaniałym oazowym dziewczynom, które chętnie zgodziły się pomóc nam w tym turnieju: Joli, Ani, Ani U, Ani B, Andżeli, Edycie.

Zdjęcia z turnieju

Oraz filmik

Adam

Rodyk draugams


© 2017 Oazė Lietuvoje/Oaza na Litwie | Dizainas Windows Vista Administration | Susikurk savo blogą BLOGas.lt